Kraków kwietniowo
Tydzień temu rozpoczęliśmy sezon wyjazdów weekendowych. Naszym celem stał się Kraków. Przyznam się,że nigdy nie mam dość tego miasta, chociaż dopiero po tym wyjeździe zdałam sobie sprawę jaką estymą je darze. Gdy z niego wyjeżdżam już za nim tęsknię. Pogoda nam sprzyjała. Przyjechaliśmy wieczorem w piątek i po zakwaterowaniu wyruszyliśmy " w miasto". Piątek wieczorem rozpoczyna się weekend stąd mnóstwo ludzi na Rynku krakowskim i to nie tylko turystów. Miałam wrażenie,że wszyscy młodzi ludzie umówili się na Starym Mieście. Knajpki, kluby i kawiarnie pękały w szwach. Dowiedzieliśmy się, które lokale mają wzięcie, gdzie młodzi lubią się zabawić. Ponieważ był straszny tłok opuściliśmy Rynek i jego okolice. Przespacerowaliśmy się na Wawelu, a raczej obeszliśmy Go dookoła. Nasz spacer zakończył się o północy. Następnego dnia przywitało nas słońce. Nie tracąc czasu poszliśmy na śniadanie, a zaraz po nim na pierwszą zaplanowaną atrakcję czyli Kopiec Kościuszki. Tr...