niedziela, 22 stycznia 2017

Kino w niedzielę


Mieliśmy szczęście zobaczyć "Balerinę" przed oficjalną premierą, czyli tydzień temu.
Urzekła nas muzyka i  Paryż z czasów budowy wieży Eiffla i Statuy Wolności. Akcja zaczyna się na prowincji francuskiej w sierocińcu, gdzie mieszkają główni bohaterowie - Felicja i Wiktor. Ona marzy by zostać baletnicą w Operze paryskiej, on pragnie być wynalazcą. Udaje im się uciec z domu dziecka i dostać do stolicy. Tam  Felicja w dość pokrętny sposób spełnić swoje marzenie.
Pod okiem byłej primabaleriny rozpoczyna ciężką pracę, by dostać rolę w balecie pt."Dziadek do orzechów". Na drodze do sukcesu nie może zabraknąć złych ludzi, ale jak w każdej bajce dobro zwycięża. Morał tej bajki jest taki: nie wystarczy mieć talent i marzenie, trzeba je chcieć zrealizować za wszelką cenę ciężko pracując i spotykając na swojej drodze odpowiednie osoby, które pomogą dopiąć celu .
Atutem tej bajki jest piękna muzyka , chorografia i ciekawa animacja, która jest przeciwwagą super animacji disnejowskich. Natomiast wadą nie do końca wyjaśniona historia Madame Odetty i nauczyciela i choreografa Mesie Merenta.
Zaryzykowała bym stwierdzenie, że śmiało może stanąć obok takich animacji jak :"Mały książę" czy niedawno wyświetlany film pt."Kubo i dwie struny".




 Następnym filmem, który obejrzeliśmy w minionym tygodniu był "Sing". Bardzo reklamowana i oczekiwana animacja, która....rozczarowała. Tak naprawdę bawiliśmy się dobrze w końcówce filmu, kiedy główni bohaterowie śpiewają znane przeboje.
Fabuła niezbyt porywająca, bez wyraźnego przesłania. Miś koala Buster Moon, który jest dyrektorem teatru ma poważne kłopoty finansowe.Żeby ratować teatr organizuje konkurs piosenki. Po eliminacjach zostaje wyłonionych sześciu kandydatów i tu zaczynają się kłopoty.Każdy z nich ma swoje problemy, które wpływają na ich występ. Sprawy wyraźnie się komplikują, ale suma summarum wszyscy zdołają zaśpiewać i odnieść sukces. Mieszanka komedii i sensacji chaotycznie przedstawiona. Kreska postaci oraz animacja nie" powala".
Mój osobisty krytyk czyli Bartek, jednoznacznie dał mi do zrozumienia,że mu się nie podobał.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz