sobota, 2 stycznia 2016

Rok Henryka Sienkiewicza.





Patronami roku 2016 będzie Henryk Sienkiewicz, Feliks Nowowiejski i Cichociemni. Tak Sejm pragnie uhonorować pisarza w setną rocznicę śmierci, kompozytora w 70 rocznicę śmierci i 75 rocznicę pierwszego zrzutu do walki w okupowanej Polsce Cichociemnych.
Zapowiada się bardzo ciekawie. Jak to bywa na początku roku mamy różne postanowienia. Ja oprócz stałych postanowień wpadłam na pomysł przybliżenia Młodemu twórczości Henryka Sienkiewicza. Zaczniemy od "W pustyni i w puszczy". Nie była bym sobą gdybym nie odwiedziła jakiegoś muzeum i na pewno będzie to Muzeum Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku pod Kielcami.
Sienkiewicz towarzyszył mi przez całą młodość "chmurną i durną". Jest też związany z moimi pierwszymi wagarami.Po prostu w pierwszej klasie liceum nie mogłam oderwać się od "Quo vadis" i zostałam w domu czytając cały dzień.
Dla naszego Kosmity nie będzie to łatwa literatura, ale spróbować zawsze warto.



                        

             

Dobry Rok

Dawno mnie tu nie było co nie znaczy,że nic się u nas nie działo. Miniony rok był wspaniały.Obchodziliśmy okrągłą rocznice ślubu, Bartosz skończył 18 lat i dużo podróżowaliśmy. Przede wszystkim Bartek po raz pierwszy był za granicą i o dziwo podobało się mu. Była to pierwsza próba więc nie pojechaliśmy zbyt daleko, bo do Pragi, ale się udało. Ja z małżonkiem nie po raz pierwszy gościliśmy w Czechach, które nas oczarowały. Wszystko zaczęło się w 2013 roku. Wtedy przeczytałam recenzję książki, Elżbiety Cherezińskiej - "Korona śniegu i krwi", na moim ulubionym blogu książkowym - http://miastoksiazek.blox.pl. Chociaż bardzo lubię ten blog i zdarzyło mi się nie raz i nie dwa, że po przeczytaniu wpisu pobiec do księgarni kupić właśnie zrecenzowaną książkę to nie zawsze po przeczytaniu miałam takie samo zdanie o niej co Padma.Tak też było z "Koroną śniegu i krwi". Podchodziłam do niej ze trzy, cztery razy i odkładałam ją na półkę. Bardziej entuzjastycznie podeszła do niej moja córka, która nie przepada za historią, co mnie ucieszyło. Dopiero drugi tom -"Niewidzialna korona"-spowodował, że przeczytałam (już z wypiekami na twarzy) pierwszy tom. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, ale jednak zakochałam się w książkach Elżbiety Cherezińskiej i każda kolejna wzbudza mój zachwyt. Tym razem mam takie samo zdanie co Padma, że ostatnia pozycja tej autorki - "Turniej Cieni"-jest, jak do tej pory, najciekawsza. Chociaż "Legionowi" też nic nie brakuje. Wracając do Pragi. O tuż po przeczytaniu po raz drugi "Niewidzialnej korony" pomyślałam, że fajnie by było zobaczyć Złotą Pragę na własne oczy. Co prawda ja byłam w stolicy Czech (wtedy jeszcze Czechosłowacji) na wycieczce zorganizowanej przez mój zakład pracy, ale pamiętam z tego niemiłosierny upał, pilotkę wycieczki, która była chora i przewodnika mówiącego łamaną polszczyzną. Tym razem postanowiłam wybrać się z moją drugą połówką na własną rękę. Wszystko poszło dobrze. Artur  zachwycił się i wyjeżdżał z Pragi z postanowieniem przywiezienia tam naszych dzieci. Tak o to w 2015 roku we wrześniu pojechaliśmy z wizytą do naszych południowych sąsiadów.

Od października ja z Młodym żyjemy w dwóch miastach: Radomiu i Warszawie. Ale to już inna historia.
Każdy życzy sobie,żeby kolejny rok był lepszy od poprzedniego,a ja życzę sobie,żeby był tak dobry jak ten co właśnie się skończył.

wtorek, 22 września 2015

Niekwestionowana Królowa Kina.

plakat do filmu Nigdy nie jest za późno (2015)

Po raz kolejny nie zawiodłam się na wspaniałej grze genialnej aktorki jaką jest Meryl Streep. Kiedy zobaczyłam plakat do filmu "Nigdy nie jest za późno" pomyślałam, że przecież już oglądałam wersję Meryl śpiewającej,podstarzałej hipiski w "Mamma Mia". Niemniej nie mogłam sobie odmówić pójścia do kina.
Zostałam zaskoczona zupełnie nowym wcieleniem aktorki. Rockowa piosenkarka Rickie Rendazzo, która nigdy nie zrobiła kariery (bo trudno nazwać karierą wydanie jednej płyty), śpiewa wieczorami covery Toma Petty'ego, Bruce'a Springstna czy The Police w podrzędnym klubie , a na co dzień pracuje jako kasjerka w sklepie. Ceną takiego życia jest porzucenie męża i trójki dzieci. Po latach nadarza się okazja do pogodzenia się z rodziną. Czy się uda dogadać Rickie z dorosłymi dziećmi? To już musicie sami zobaczyć.
Mimo wielu uproszczeń fabuła filmu nie jest taka zła, ale ja z miłą chęcią jeszcze raz posłuchała bym mojej ulubionej piosenki The Police pt."Every Breath You Take" w wykonaniu Ricki and the Flash czyli Meryl Streep i muzyków jej towarzyszących. Dodam, że Meryl uczyła się grać na gitarze akustycznej i elektrycznej przez kilka miesięcy, a wszystkie piosenki są nagrane na żywo.

niedziela, 20 września 2015

Piknikowa Gala na zakończenie konkursu.



Piąta edycja konkursu "Raz , dwa, trzy Warszawiakiem jesteś TY" przeszła już do historii.
Tym razem Wielka Gala odbyła się na terenie Muzeum Powstania Warszawskiego w Parku Wolności.
Była piękna pogoda do tego grała nam Wojskowa Orkiestra a warszawskie szlagiery śpiewał Pan Piotr Rafałko - tenor. Na koniec wspólnie zaśpiewaliśmy przebój Czesława Niemena pt."Sen o Warszawie."
Następnie zatańczyła grupa dziecięca ze szkoły tańca Mandaryny Wiśniewskiej. Po tych muzycznych emocjach przyszedł czas na odebranie nagród. Między czasie Zespół Warszawiaka dostał "Słonecznika" - nagrodę za najlepszą imprezę w mieście, którą nam pokazano.Moje dzieci to już Dinozaury w tej zabawie. I tak sobie myślę ( z wielkim żalem), że czas przestać brać w niej udział. Zobaczymy za rok.
Ja też dostałam osobną nagrodę za prowadzenie zakładki "Warszawiak" na moim blogu. Z czego się. bardzo ucieszyłam.
Dinozaury z Panią Jolą Błażejczyk

Przygotowywanie miejsca do siedzenia

Z talonami w kolejce po nagrody

Drużyna z nagrodami

Z Panem Dyrektorem konkursu

niedziela, 13 września 2015

Konkurs.

Na blogu http://anek7.blogspot.com/ czyli "Lektury wiejskiej nauczycielki" są do wygrania trzy powieści:
1.Rafał Witek, "Autograf. Milion Dolarów."
2. Agnieszka Wojdowicz, "Niepokorne. Klara."
3.Anna Łacina, "Dzika Jabłoń."

Autorka bloga zaprasza do zabawy!

wtorek, 1 września 2015

Food Truck w Warszawie.

W niedziele po południu byliśmy na błoniach przed Stadionem Narodowym w Warszawie. Pojechaliśmy tam ponieważ był zlot food trucków na koniec sezonu. Staliśmy się ich fanami od niedawna. Po raz pierwszy zobaczyliśmy je w noc muzeów przed Pałacem Kultury i zakochaliśmy się w nich od pierwszego wejrzenia. Jedzenie serwowane prosto z samochodu jest wyśmienite. Choć przewagę mają food trucki z hamburgerami można też zjeść potrawy z kuchni hinduskiej, tajskiej, chińskiej, meksykańskiej, włoskiej,belgijskiej a nawet z francuskiej (naleśniki, kasztany). Magdalena wybrała masale, ja - tortille, Artur - burgera a  Bartek - tacos.
Po zjedzeniu dań głównych przyszedł czas na deser. Najbardziej smakowały nam szaszłyki z owoców w czekoladzie. Magda nie mogła odmówić sobie naleśników. Ponieważ upał dawał nam się we znaki piliśmy dużo soków i lemoniad (np. z arbuza i mięty).


W Polsce jest już ponad trzysta ciężarówek z jedzeniem, a na zlot do stolicy zostały zaproszone najlepsze. Było ich 80. Moda na Food Trucki  w Polsce rozpoczęła się w 2013 roku. Przybyła do nas prosto z Ameryki. Oferuje też jedzenie wegetariańskie i wegański. Każdy znajdzie coś dla siebie.
My już czekamy na wiosnę 2016 roku kiedy znów przyjadą.

Wielki Finał.

Już wiadomo gdzie i kiedy odbędzie się finał "Warszawiaka". W Parku Wolności przy Muzeum Powstania Warszawskiego, 19.09.2015r.
Park Wolności - zdjęcie ze strony intranetowej Muzeum Powstania Warszawskiego